Uncharted: The Lost Legacy Przed premierą

Przed premierą 15 czerwca 2017, 19:00

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Widzieliśmy grę Uncharted: Zaginione dziedzictwo – dodatek do jednej z najlepszych gier na PS4

Już w te wakacje wybierzemy się na kolejną wyprawę z Nathanem Drakem… no dobrze, tym razem bez niego. Niemniej jednak samodzielne rozszerzenie Zaginione dziedzictwo zapowiada się na grę równie solidną co Uncharted 4, tylko mniejszą.

Zapowiadana premiera gry: 22 sierpnia 2017.

Artykuł powstał na bazie wersji PS4.

UNCHARTED: ZAGINIONE DZIEDZICTWO W SKRÓCIE:
  1. samodzielny dodatek do Uncharted 4;
  2. tym razem zamiast w Nathana Drake’a wcielimy się w Chloe Frazer;
  3. tytuł krótszy od „czwórki”, ale dłuższy od The Last of Us: Left Behind;
  4. większy nacisk na relacje bohaterów;
  5. graficznie to dalej pierwsza liga.

Ze względu na mocno ograniczony czas oglądanie gier w warunkach targowych nie zawsze należy do zajęć przyjemnych, ale zdarza się, że nawet dziesięciominutowa prezentacja jest w stanie powiedzieć o danym tytule absolutnie wszystko. Z takim właśnie przypadkiem mieliśmy do czynienia dziś na E3, a rzecz dotyczyła nowej odsłony serii Uncharted, która nosi podtytuł Zaginione dziedzictwo (ang. The Lost Legacy). Pozycja ta do niedawna traktowana była jak pierwsze fabularne rozszerzenie do Kresu złodzieja, ale w rzeczywistości jest odrębnym produktem, niepotrzebującym do działania podstawowej wersji „czwórki”. Studio Naughty Dog w ogóle nie używa już teraz słowa „dodatek” – dla jego pracowników ZD to pełnoprawna przygoda w uniwersum rządzonym dotąd przez Nathana Drake’a.

Godne zastępstwo

Oczywiście musimy pamiętać, że nie będzie to gra tak długa jak wspomniany Kres złodzieja. Punktem wyjścia był dodatek, dlatego liczba rozdziałów opowieści okaże się zapewne znacznie ograniczona względem bardzo udanej „czwórki”. Nagabywani przez nas deweloperzy unikali jak ognia odpowiedzi na pytanie, ile czasu zajmie ukończenie przygody, mimo że Zaginione dziedzictwo trafi do sprzedaży już 22 sierpnia. Musiało nam zatem wystarczyć zapewnienie, że produkt jest dłuższy niż Left Behind – podobne rozszerzenie do innego hitu studia Naughty Dog, gry The Last of Us.

Sama rozgrywka w każdym calu pokrywa się z tym, co niedawno widzieliśmy w Uncharted 4. Główna bohaterka – Chloe Frazer – godnie zastępuje Drake’a i równie sprawnie eliminuje licznych wrogów. Jako że u podstaw Zaginione dziedzictwo jest klonem „czwórki”, autorzy wykorzystali wszystkie mechanizmy wprowadzone w Kresie złodzieja. Dobry tego przykład stanowi linka, za pomocą której kobieta może szybko zmieniać swoją pozycję i atakować rywali z powietrza celnym uderzeniem pięści w głowę.

Widzieliśmy grę Uncharted: Zaginione dziedzictwo – dodatek jak pełnoprawna przygoda - ilustracja #1
Nathan i Sam. Chloe i Nadine.
Widzieliśmy grę Uncharted: Zaginione dziedzictwo – dodatek jak pełnoprawna przygoda - ilustracja #2
Prawie jak skok wiary.

Sam w spódnicy

Wizytę w Indiach Frazer składa u boku Nadine Ross, jednej z antagonistek z czwartej odsłony cyklu. Czarnoskóra kobieta pełni dokładnie tę samą funkcję co Sam w tamtej grze – nieustannie pomagając bohaterce w wymianie ognia i pokonywaniu kolejnych przeszkód terenowych. Studio Naughty Dog położyło duży nacisk na interakcje między bohaterkami. Dziewczyny często rozmawiają i co ciekawe, nie zawsze dzielą te same poglądy. W zależności od aktualnego poziomu relacji różnie może przedstawiać się współpraca kobiet na polu bitwy. Szczegółów nie zdradzono, ale należy się domyślać, że gdy między nimi jest źle, Nadine nie będzie tak skora do pomocy jak w sytuacji, gdy wszystko jest OK.

Zaprezentowany na targach E3 fragment kampanii był bardzo żywiołowy i obfitował w akcje zrealizowane według tradycyjnej unchartedowej formuły. Poczynaniom bohaterek towarzyszyła totalna demolka zwiedzanych lokacji, bo wrogowie za wszelką cenę próbowali pozbyć się intruzów, nie oglądając się na to, że przy okazji niszczą stojące od wieków budowle. W demonstrowanym epizodzie szczególne właściwości destrukcyjne wykazywał opancerzony pojazd, który pojawiał się w najmniej oczekiwanym momencie, przebijając się przez ściany starożytnej świątyni. Choć etap ten do złudzenia przypominał podobny fragment z Kresu złodzieja, to jednak trudno było mu cokolwiek zarzucić. W serii Uncharted tego typu akcje to normalka, więc o jakości danej sceny decyduje jedynie to, jak efektownie się ona prezentuje. Możemy potwierdzić, że pod tym względem autorzy stanęli na wysokości zadania.

Widzieliśmy grę Uncharted: Zaginione dziedzictwo – dodatek jak pełnoprawna przygoda - ilustracja #3
Nie zabraknie pościgów.
Widzieliśmy grę Uncharted: Zaginione dziedzictwo – dodatek jak pełnoprawna przygoda - ilustracja #4
Aż dech zapiera!

Graficznie pierwsza liga

W Zaginionym dziedzictwie nie zabraknie też spokojniejszych momentów, które były mocno zaakcentowane w pierwszych rozdziałach Kresu złodzieja, ale w Los Angeles – poza drobnym wyjątkiem – ich nie uświadczyliśmy. Na pewno można liczyć na różnego rodzaju zagadki, choć nie miejcie złudzeń – tych akurat nie pojawi się zbyt wiele. W ciągu tych kilku godzin, które zapewne muszą wystarczyć na ukończenie gry, autorzy wymieszają w odpowiednich proporcjach wszystkie charakterystyczne elementy serii. Ile z tego stanowić będzie walka – nie wiadomo, ale można śmiało założyć, że jak zwykle zdominuje całą resztę.

Pierwszy w historii „dodatek” do gry z serii Uncharted jest już na ostatniej prostej i wszystko na to wskazuje, że oczekiwanie się fanom opłaci. Otrzymają kolejną przygodę zrealizowaną w konwencji, którą kochają, a sam produkt zostanie wykonany z typowym dla studia Naughty Dog rozmachem. Podczas pokazu trudno było się do czegokolwiek przyczepić, wszystko działało jak należy, problemów technicznych nie stwierdzono. Graficznie to nadal pierwsza liga i demonstracja mocy konsoli PlayStation 4. Miejmy tylko nadzieję, że w parze z oprawą wizualną pójdzie także fabuła. Kres złodzieja zaprezentował się od najlepszej strony w kwestii budowania relacji między wirtualnymi bohaterami – jeśli napięcie pomiędzy Chloe a Nadine okaże się takie, jak obiecują deweloperzy, to dla fanów gier akcji będzie to zakup obowiązkowy.

ZASTRZEŻENIE

Wyjazd autora tekstu na targi E3 opłaciliśmy we własnym zakresie.

Krystian Smoszna | GRYOnline.pl

Graliśmy w Assassin's Creed: Origins – ostrożna rewolucja Ubisoftu
Graliśmy w Assassin's Creed: Origins – ostrożna rewolucja Ubisoftu

Przed premierą

Oto jest! Nowa odsłona serii Assassin's Creed zabierze nas w podróż w czasie: odwiedzimy starożytny Egipt, wdrapiemy się na piramidy, a na koniec powalczymy w stylu znanym z… Wiedźmina 3. Na targach E3 graliśmy w Assassin’s Creed: Origins.

Graliśmy w Call of Duty: WWII – jest bardzo dobrze!
Graliśmy w Call of Duty: WWII – jest bardzo dobrze!

Przed premierą

Widzieliśmy kampanię dla jednego gracza w Call of Duty: WWII i… zbieraliśmy szczękę z ziemi. Jeśli ten fragment był reprezentatywny dla całości, to nadchodzi najlepszy CoD od wielu, wielu lat!

Analizujemy grę Assassin’s Creed: Origins – 5 najciekawszych zmian
Analizujemy grę Assassin’s Creed: Origins – 5 najciekawszych zmian

Przed premierą

Ubisoft wziął sobie krytykę serii Assassin’s Creed do serca. Origins wprowadzi wiele zmian, a kilka z nich – z walką na czele – może zaskoczyć nawet największych fanów cyklu.

Komentarze Czytelników (41)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
15.06.2017 22:56
1
topyrz
43
pogodnik duchnik

Jeden z tych najmocniejszych exów, dla których warto kupić konsolę.

15.06.2017 22:58
-10
odpowiedz
2 odpowiedzi
Mwa Haha Ha ha
24
Generał

Graficznie Uncharted 4 niszczyl, fakt, szkoda tylko ze rozgrywka byla nudna jak cholera, bohaterowie tez jacys tacy malo ciekawi, Nathan z dowcipnego awanturnika zdziadzial i stracil pazur, a ten jego brat byl mi zupelnie obojetny.
Dodatku nie zamierzam sprawdzac, widzialem trailer, meh. To samo co w U4, tez skrypty, wybuchy i malo wiarygodne, karkolomne akcje kaskaderskie, tylko bohater inny. Jak bede chcial zagrac kobieta w porzadna gre action-adventure, to pogram jeszcze raz w doskonalego Tomb raidera.

15.06.2017 23:17
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
NewGravedigger
105
spokooj grabarza

Doskonałego TR

16.06.2017 07:31
odpowiedz
Guntor
2
Centurion
10

Ta gra to pewniak. Naughty Dog nigdy nie zrobił średniej gry. A ich ostatnie gry (The Last of Us i Uncharted 4) to produkcje wybitne.

16.06.2017 11:16
odpowiedz
boojan27
84
The Hound

To miłe uczucie, kiedy jakieś studio zapowiada grę, a ty po prostu wiesz, że będzie świetna. Naughty Dog to pewniak, w dzisiejszej branży taki deweloper jest na wagę złota :) Trzeba umieć to docenić.

16.06.2017 11:22
-5
odpowiedz
10 odpowiedzi
Hydro2
107
Senator

Jedna z cztrech gier, dla których ps4 ma sens. Dlatego poczekam na streaming w Polsce :p
A Uncharted mega, Chloe seksowna, ale brakuje jej mini :p Gra trzyma poziom podstawki i na pewno pożyczę konsolę na premierę, chyba, że coś już do premiery się zmieni w sprawie streamingu, bo podobno jest w PL jakiś sposób i mało kto o nim wie, ale dopóki nie poznam szczegółów czekam niecierpliwie na "zwykłą wersję"

post wyedytowany przez Hydro2 2017-06-16 11:41:09
16.06.2017 16:12
-3
odpowiedz
3 odpowiedzi
Ogame_fan
82
Senator

No wlasnie PSnow ma sie tak ze sony porzucilo usluge w swoich telewizorach, ps3, vicie, pstv, a do sierpnia odpadna telewizory samsunga. Gier nie przybywa a raczej ubywa i usluge powoli przysypuje kurz. Taki tam niewypal ;)

Widoczniw tworcy nie targetuja w stulejarzy jarajacymi sie pikselami na ekranie. I dobrze.

17.06.2017 04:17
-2
odpowiedz
13 odpowiedzi
yadin
89
Senator

Po maksymalnym znudzeniu się tą serią na pewno nie sięgnę po kolejną część. Nie wiem, czy ludzie zauważyli, ale pomysł na mechanikę i gameplay "Uncharted" był świeży, ale dekadę temu. Wówczas pierwsza część była rewelacją, druga arcydziełem, a potem zaczęło przynudzać.

post wyedytowany przez yadin 2017-06-17 04:18:14
18.06.2017 22:49
odpowiedz
not2pun
28
Generał

wiele gier jest robiona dla pełnoletnich, jednak nie znaczy to że są to gry dla dojrzałych.
Sądzę ze teraz znacznie więcej zależy od samego gracza i tego jak chce grać, bardzo dobrze widać to po sieciowych grach,
niestety z nieznanych powodów ale można zaobserwować różnica między pc a konsolą.

odnośnie tego:
Motto konsolowców. Jak się nie ma co się lubi, to się wychwala pod niebiosa, co się ma.
hmm, tylko raczej jest tak ze głośne tytuły są multiplatwormowe,
wiec Twoje motto to
jak się ma co się ma to się szydzi z tego co się nie ma.

post wyedytowany przez not2pun 2017-06-18 22:56:41
Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze