Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 4 listopada 2017, 11:17

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Skrzynki hazardu – ile razy będziemy musieli płacić za jedną grę?

Płatne skrzynki z zawartością w grach za pełną cenę to już nic nowego. Kontrowersje zaczyna budzić to, co się w nich znajduje, oraz wykorzystywanie naszych skłonności do hazardu. Czy to kolejny sposób na to, byśmy za jedną grę zapłacili więcej niż raz?

Dawno temu koncerny motoryzacyjne wpadły na pomysł, jak sprzedawać swoje samochody dwukrotnie drożej. Do bazowego modelu zaczęto dobierać stylowe felgi, inny lakier, skórzaną kierownicę, czujniki cofania czy nawigację, a wszystko to za takie kwoty, że całość dodatków potrafiła wynieść tyle, ile samo auto. Wydawcy gier od jakiegoś czasu stosują podobne praktyki, oferując obok wersji standardowej edycje premium, limitowane, płatne DLC czy bonusy do zamówień, co również przekłada się na ogromny skok finalnej ceny. Ostatnio jednak coraz bardziej widać, że przestaje im to wystarczać. W paru tytułach można dostrzec już nie tyle opcję, co próbę zmuszenia nas do zapłacenia za tę samą grę kolejny raz lub po prostu – wyciśnięcia z gracza, ile się da.

Jedna skrzynka – dwa problemy

Losowe skrzynki w grach, bo o nich oczywiście mowa, nie są niczym nowym. Kiedyś jednak kojarzyły się tylko z „opcjonalną” formą płatności w grach darmowych. Później oferowały zestawy kosmetycznych elementów, co wydawało się atrakcyjne jedynie największym fanom danej gry. Teraz z kolei jesteśmy świadkami coraz śmielszych kroków zmierzających do uczynienia ich standardowym elementem rozgrywki w największych i najpopularniejszych hitach sprzedawanych w pełnej cenie.

Czasy konkretnej zbroi dla konia za konkretną kwotę to już przeszłość. Obecnie standardem jest przykładowa „skrzynia jeźdźca”, w odniesieniu do której szanse na zakup zbroi to jakieś 15 do 1, a w reszcie przypadków znajdziemy tam różowe lejce lub magiczny cukier, zwiększający prędkość rumaka o +3. Masowe głosy sprzeciwu i pierwsze próby walki z tym zjawiskiem skupiły się na razie na tezie, że jakby nie patrzeć, takie praktyki przypominają zwykły hazard, na dodatek w dużej mierze ukierunkowany na nieletnich.

OD MMORPG DO WYŚCIGÓW – HISTORIA SKRZYNEK

Pomysł na płatne skrzynki z losową zawartością wziął się z gier MMORPG i ich systemu lootu, czyli zdobywania wyposażenia dla postaci w trakcie gry. Na początku stanowił on sposób zarobku w produkcjach mobilnych, a pierwszym tytułem go wykorzystującym była chiński tytuł ZT Online z 2007 roku. Azjatyccy deweloperzy szybko to podchwycili, wprowadzając owo rozwiązanie do swoich dzieł, a wydane w 2011 roku Puzzle&Dragons stało się pierwszą grą, która dzięki mikropłatnościom za skrzynki zarobiła miliard dolarów.

Skrzynki zaczęły pojawiać się w zachodnich produkcjach i tu pionierem była firma Valve, wprowadzając takie paczki w 2010 roku w Team Fortress 2. Następne były tytuły MMO, pokroju Star Treka Online i Lord of The Rings Online. Wszystkie były jednak darmowe – granicę obciążenia skrzynkowymi mikropłatnościami gry za pełną cenę rynkową jako pierwsze przekroczyło Electronic Arts, umieszczając paczki kart do trybu wieloosobowego w Mass Effekcie 3 w 2012 roku. Chwilę później w Counter Strike’u: Global Offensive pojawiły się słynne już „weapon crates”. Dziś skrzynki z losową zawartością zawędrowały nawet do symulatora wyścigów samochodowych.

Team Fortress 2. - 2017-11-04
Team Fortress 2.

Wydaje się jednak, że niebezpieczeństwa związane z hazardem to tylko część problemu, który notabene teraz może odbić się czkawką tytułom od dawna korzystającym z systemu losowych skrzynek. Równie istotny jest fakt samej zawartości – tego, że dodatkowo płatne i nieznane przed zakupem przedmioty to już nie tylko fikuśne ozdóbki dla największych fanów, ale i rzeczy ułatwiające zabawę lub usprawniające główne mechanizmy rozgrywki, nawet w trybie dla jednego gracza – tak jak w darmowych pozycjach mobilnych. W tym roku losowe skrzynki pojawiły się (bądź niedługo się pojawią) w tylu nowych produkcjach, że można już mówić o swoistym sondowaniu rynku i nastrojów graczy pod kątem tego, ile ci są w stanie jeszcze dopłacić do już posiadanej gry, i to nawet w tym najdroższym pakiecie.

Wydawcy tytułów, które do tej pory ukazały się na rynku, zaklinają się, że wszelkie zakupy paczek z losowymi gadżetami są opcjonalne i każdą grę można z powodzeniem ukończyć bez tego. W rzeczywistości okazuje się jednak, że bez sięgnięcia do portfela dojście do finału może zająć o wiele więcej czasu (przykład Śródziemia: Cienia wojny) lub zabawa zmienia się w wyjątkowo żmudny grind (NBA 2K18) albo nasza postać może być wyraźnie słabsza od innych grających, na co jeszcze niedawno zanosiło się w Star Wars: Battlefront II (jak będzie faktycznie przekonamy się po premierze).

Star Wars: Battlefront II. - 2017-11-04
Star Wars: Battlefront II.

Jednym zdaniem – chodzi po prostu o celowe uprzykrzanie nam rozrywki, byśmy w efekcie frustracji zapłacili dodatkowo i wreszcie mogli cieszyć się właściwym działaniem gry. Ciężko tu mówić o hazardzie, o tej słodkiej niepewności losowania wielkiej nagrody, gdy przypomina to raczej nerwowe wyczekiwanie na coś, co generalnie się nam należy jako nabywcom produktu za pełną cenę. Złość i frustrację trudno jednak zmierzyć, ciężko udowodnić czy przypisać im jakieś normy, dlatego na razie protesty dotyczą tej pierwszej części problemu – hazardu. Czy losowe skrzynki w grach to rzeczywiście hazard i czy w najbliższej przyszłości ktoś coś z tym zrobi? Dlaczego paczki-niespodzianki rozgościły się w tak wielu tytułach?

Star Wars: Battlefront II

Star Wars: Battlefront II

Assassin's Creed Origins

Assassin's Creed Origins

Śródziemie: Cień Wojny

Śródziemie: Cień Wojny

Counter-Strike: Global Offensive

Counter-Strike: Global Offensive

Forza Motorsport 7

Forza Motorsport 7

Kup pan kota w worku – czy pre-ordery szkodzą grom i graczom?
Kup pan kota w worku – czy pre-ordery szkodzą grom i graczom?

Pre-ordery, a także ich pochodne w postaci platform crowdfundingowych czy systemu wczesnego dostępu (Early Access), to narzędzia potencjalnie fajne i z ciekawą historią, ale zbyt często wykorzystywane są na szkodę gier i graczy.

DLC wczoraj i dziś - krótka historia płatnych dodatków do gier video
DLC wczoraj i dziś - krótka historia płatnych dodatków do gier video

Dla wielu znienawidzony symbol korporacyjnego podejścia do tworzenia gier komputerowych, dla innych dobry sposób na zwiększenie przyjemności czerpanej z ulubionej gry. Przyglądamy się DLC, dodatkowej zawartości do gier, dzisiaj i kiedyś.

Komentarze Czytelników (45)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
04.11.2017 11:48
Cooba
10
Legionista

Rockstar zrezygnował z obiecanego DLC do GTA V bo Online daje tyle kasy, że nic już nie muszą, nawet dotrzymywac obietnic. Smutne.

04.11.2017 12:31
odpowiedz
Mwa Haha Ha ha
29
Generał

Mikroplatnosci nie znikna nigdy. Nawet jesli zabronia hazardu, to zawartosc po prostu stanie sie jawna i przez to drozsza.
Nie wiem ile kosztuje skrzynka w Shadow of cash, zalozmy ze 5 dolcow. Mozemy tam trafic orkow o roznej sile i rzadkosci, np. wylosowac orka zwyklego, albo legendarnego. Jesli zabronia skrzynek z losowa zawartoscia, to w grze po prostu pojawi sie mozliwosc kupna orka zwyklego za 4 dolce, rzadkiego za 6 i legendarnego np. za 7. Kto bedzie chcial sobie oszczedzic grindu i tak kupi.

04.11.2017 12:46
odpowiedz
8 odpowiedzi
<Rydygier>
23
Memento mori

ile razy będziemy musieli płacić za jedną grę?

Ani razu. Natomiast możemy płacić tyle razy, ile zechcemy.

Obok tego jesteśmy oczywiście jeszcze my – klienci – sami decydując, na co wydamy swoje pieniądze

I dlatego jest jak jest.

znaczącą rolę możemy odegrać dopiero w połączeniu z właściwymi regulacjami prawnymi

Hę? Właściwie kim są ci "my"? Skoro:

Być może stoimy na z góry przegranej pozycji

to "my" nie oznacza ogółu graczy (tenże ogół nie stoi na przegranej pozycji), tylko jakiś margines "nas", którym stan rzeczy jak i trend przeszkadza, mniejszość zdominowana przez rzesze "ich", dla których jest git. Ot, poprawnie działająca demokracja, która jest miodzio dopóty, dopóki "nasi" w większości.

post wyedytowany przez <Rydygier> 2017-11-04 12:48:40
04.11.2017 14:27
odpowiedz
Gaming-Man
14
Generał

Smutne czasy gamingu nastaly. Najgorsze jest to, ze gracze na to pozwolili i jak beda dalej pozwalac to korporacje beda robic coraz wieksze poprzeczki.

04.11.2017 14:53
odpowiedz
2 odpowiedzi
Gaming-Man
14
Generał

Jak tak dalej bedzie wszystko szlo w tym samym kierunku to pojdzie to na single player, ze np. pokonac bossa w kolejnej czesci np. soulsow bedzie propozycja, aby kupic specjalna bron i specjalne kombosy a jak nie to morduj sie z bossem tygodniami. A w jeszcze kolejnej czesci np. niech beda te soulsy wyskoczy komunikat: Aby pokonac tego bossa MUSISZ kupic specjalna bron i kombosy. Jesli tego nie zrobisz to nie pokonasz tego bossa. Dziekujemy.

Chore gamingowe czasy...

04.11.2017 16:11
odpowiedz
Lipeusz
2
Junior

Dziennikarze zajmujący się grami wideo najpierw nazywają korzystających z g2a czy kinguin złodziejami i piratami a potem narzekają na mikro płatności. Trochę stałości w przekonaniach, przecież jak te firmy mają się utrzymać! xD

04.11.2017 17:01
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
67
Generał

Z Shadow of War to bzdura. Posiadanie legendarnych orków (a właśnie ich dostajemy ze skrzynek za prawdziwą kasę) nie daje żadnej przewagi w grze i niczego nie przyspiesza. Dostęp do nich co najwyżej pomaga w trybie online, który jest jedynie nieistotnym dodatkiem do kampanii i wróżę mu śmierć w przeciągu kilku kolejnych tygodni (zwłaszcza w steamowej wersji, pełnej cheaterów niszczących cały balans w rankingu).

Tak czy inaczej to Talion (protagonista) nadal odgrywa kluczową rolę i to jego poziom, umiejętności i ekwipunek mają największy wpływ na rozgrywkę. Orkowie (choćby i legendarni) sami niewiele znaczą. Są przeraźliwie głupi a do tego mogą gracza zdradzić bez powodu.

Ja w IV akcie (to w nim podobno gra wymusza grind), miałem taką sytuację, że wytraciłem wszystkich lepszych orków w regionie (polegli w bitwie online). Nie chciało mi się rekrutować nowych, więc zdecydowałem się na obronę fortu tym, co mi akurat zostało, czyli zbieraniną zwykłych i nieumarłych orków na dosyć niskich (względem armii Saurona) poziomach. Większość obrońców wytraciłem (mała strata), ale twierdza została w moich rękach.

No sorry, ale jeżeli ktoś nie ogarnia podstawowych zależności tej gry (dyktowanych przez system nemezis), albo oczekuje "press X to win", to źle zainwestował swoje pieniądze... SoW (tak jak i poprzednik) jest dosyć wymagającym tytułem (choć stawia bardziej na myślenie niż zręczność), a nie typowym samograjem.

04.11.2017 17:05
odpowiedz
2 odpowiedzi
przemkod21
2
Centurion

Wszyscy marudzą w grach na skrzynki ale na mikrotransakcje w cs nikt nie narzeka

04.11.2017 17:32
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
rniczypo
64
Pretorianin

Tak sobie czytam artykuł i zastanawiam się co Auto miał na myśli pisząc "..w odniesieniu do której szanse na zakup zbroi to jakieś 15 do 1"
Uczono mnie, że szansa "1 do 1" to najwyższa jaka może być ;) i oznacza 100% prawdopodobieństwo.
Może Autorowi chodziło o "1 do 15" ?

04.11.2017 18:32
3
odpowiedz
szczypiorofixpw
45
Pretorianin

Ładnie nas wszystkich wydawcy oswajają z lootboxami i mikropłatnościami w grach single. Jeszcze z pół roku i będą w każdej grze AAA. Przez ten czas opór też się zmniejszy, bo znajdą się (a w zasadzie już są) wierni obrońcy biednych wydawców.

04.11.2017 19:44
odpowiedz
studentinio
32
Centurion

Otworzyłem w CS:GO dwie skrzynki, w obu było to samo byle gówno (warte chyba 1% ceny klucza) i więcej kluczy już nigdy nie kupiłem. Kto głupi niech sobie kupuje.

post wyedytowany przez studentinio 2017-11-04 19:46:39
04.11.2017 20:08
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Blackthorn
97
Senator

Rockstar zrezygnował z obiecanego DLC do GTA V bo Online
Kiedy to Rockstar obiecywało dlc do GTA V? Przecież w zasadzie jeszcze przed premierą wersji na poprzednią generację R* twierdził, że przez wzgląd na 3 bohaterów nie wydadzą DLC... Same serwisy tylko ciągle się nakręcały z byle bzdurnego powodu.

04.11.2017 20:41
odpowiedz
Cobrasss
120
Senator

Zależy co takiego ma być w skrzynkach aby było warte naszych prawdziwych pieniędzy.

Jeśli to mają być kosmetyczne bajery jestem na tak. Jeśli coś do wymiatania to jestem bardziej na nie.

05.11.2017 12:54
odpowiedz
KMyL
67
Pretorianin

Mi to tam raczej zwisa, ponieważ chyba to, o czym jest ta cała afera, to są takie "premie czasowe", czyli po wydaniu $$$ gracz otrzymuje dostęp do zawartości, którą każdy normalnie może odblokować bez wydawania gotówki, tyle, że musi na to poświęcić czas i skilla w grze.

Mi takie coś zwisa, ponieważ po pierwsze jakąś radość z progresu muszę mieć, a dwa nie będę wydawał kasy na to, aby ukrócać sobie zajęcie levelowania.
Jak są jakieś lenie, albo "cfaniacy", którzy będą liczyć na to, że przy sypnięciu kasą będą "Pr0" i zechcą skorzystać z tej opcji - ich kasa, ich sprawa. Pewno według nich warto.

Ja przykładowo już kilka dobrych lat gram w LoLa i niedawno trochę głupio mi się zrobiło, jak się okazało, że przez ten cały czas wydałem na niego tylko 40 złotych. Dlatego 300 złotych już odłożone i czeka na dogodną okazję do zakupu RP. W ramach czystego podziękowania za fun, jaki mi ta gra sprawia. Nie jestem jakimś pryszczatym dzieciakiem przywiązanym do karty kredytowej mamy i nie będę sie śmiał "Hahahahaah Ja gram za free, nie wydałem ani złotówki a ci frajerzy jeszcze za coś płacą, żal.pl". Ja wiem, że programiści i serwery za darmo nie są...

No ale- z drugiej strony pisałem wcześniej "raczej": wrzask robi się z płatnymi grami singleplayer i multiplayer, a w grę wchodzić zaczynają "wielcy wydawcy", którzy lubią doić. Także jak będą kombinować i tworzyć gry, w których wymagane będzie sypanie dodatkowego hajsu, ponieważ wyprodukują swoisty grind-fest... To wtedy nie kupować, czytać i pisać opinie, oglądać się za czymś innym - i tyle.

Jakbym miał jakiegoś Battlefronta, czy innego CoDa i kazano by mi płacić za dodatkowe mapki - zastanawiałbym się nad takim dodatkowym contentem.

Ale płacić za wcześniejsze odblokowanie broni?! Śmiech na sali (dla mnie przynajmniej), nikt mnie nie zmusza i nie zmusi.Jak inni chcą, to niech płacą - ich (rodziców?) kasa.

05.11.2017 16:49
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Baalnazzar
108
Generał

Dla mnie sprawa jest prosta. Nie będę najwyżej grał w gry dużych wydawców. Sporo dobrych gier nie pochodzących od nich.

05.11.2017 17:31
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
KMyL
67
Pretorianin

@TheLastUncharted
1) Nie mam zielonego pojęcia o co ci w ogóle chodzi. Serio - 0. Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że odezwał się do mnie jakiś prowokator/troll.
a) Czy ty jesteś jakiś upośledzony i myślisz, że ja pisząc "kilka lat" miałem na myśli ciągłe i nieprzerwane granie? Gram bodajże od drugiego sezonu (z różnymi przerwami), LoL przykuł moją uwagę najbardziej (oprócz niego to najbardziej sobie pocinałem w Bad company 2).
b) Jesteśmy na stronie o grach, piszemy o grach, to chyba logiczne, że spotykają się tutaj gracze: jedni grają od lat w wiele produkcji, inni w niewiele, niektórzy w jedną, góra dwie itd. Co cie tak boli, że dotrwałem z LoL'em do końca siódmego sezonu?
c) Co to ma znaczyć to całe "pare lat pościłeś w kanał"? Serio - co to ma znaczyć? Moje życie - moje wybory na rozrywkę. Nie jestem jakimś no-lifem, bo są ludzie którzy o wiele więcej w tą grę ode mnie grali. Poza tym - czasem kilka gierek dziennie, często jedna- max dwie dziennie, a czasem przerwa dwumiesięczna to marnowanie życia? Co - miałem iść chlać wódę, albo iść na dziwki?
d) "Czas to wszystko co mamy, a wy barany po prostu go przegrywacie" Powiedz mi co ty robisz tu na stronie o grach? Oświecony asceta będzie nawracał na prawidłową ścieżkę życia, czy co? O co ci w ogóle chodzi??? Jakby to było forum piłkarskie i bym napisał, że od kilku lat gram w piłkę, to byś mnie wyśmiał, że "przegrywam życie latając za jakimś dmuchanym balonem"??? Skąd ty się w ogóle urwałeś?
...
Serio - nie wiem. Wyładowujesz sobie na mnie złość wizją twojej jutrzejszej kartkówki z "pszyry", czy co? Serio :S - nie mam bladego pojęcia o co ci chodzi...
2) Nie rozumiem, czemu nie ma opcji "odpowiedz", tylko muszę pisać osobnego posta. Śmieszny w ogóle układ - na posty odpowiadać można, ale na odpowiedzi już nie... Mam w tym przypadku odpowiadać na swój post?

05.11.2017 20:06
odpowiedz
1 odpowiedź
AntyGimb
33
Generał

Multiplayer (nuda) zabiła Singleplayera w grach, a mikroplatnosci zabiją całą resztę. Pozostanie grać w gry z KICKSTARTERA. Nie rozumiem narzekań na mikropłatności. To samo był robił gdybym był producentem, bo jak widać wielu znajduje się takich co płaci za nie a to ogromny zysk. MIKROPŁATNOŚCI to nie wina producentów, a tych co je kupują.

post wyedytowany przez AntyGimb 2017-11-05 20:06:36
06.11.2017 02:33
odpowiedz
yadin
94
Senator

W moim odczuciu przyszłość graczy nie maluje się w różowych barwach. Mogą zniknąć nośniki fizyczne lub ich uruchomienie na własnym sprzęcie będzie wymagało na przykład sezonowej opłaty. W ten sposób gra będzie możliwa do uruchomienia na moim sprzęcie tylko wówczas, gdy zgodzi się na to jej wydawca. Struktur takie działania nie trzeba tworzyć od podstaw, ponieważ w ten sposób funkcjonują już telewizje kodowane.

Obawiam się, że graczy nikt nie będzie słuchał. Wydoją nas tyle razy za to samo, ile tylko się da. Nawet konsole mogą się stać sprzętem teoretycznie nie naszym, lecz dzierżawionym, czyli kupić możesz, ale żeby uruchomić konsolę, będziesz musiał za to dodatkowo zapłacić. W ten sposób wyeliminują w stu procentach piractwo, ale stracą wielu klientów o wolnym podejściu do handlu.

byłbym zapomniał. "Call of Duty: World War II" kosztuje w PlayStation Store już 300 zł. Teoretycznie mogą wyciągnąć od napalonego gracza jeszcze 200 zł za dodatki.

post wyedytowany przez yadin 2017-11-06 02:35:37
06.11.2017 09:48
4
odpowiedz
V4n-d-all
56
Pretorianin

Teraz to jest musztarda po obiedzie. Problem zaczął się lata temu, i zostanie tu na dobre. Było tłumaczenie na mikrotransakcje tylko kosmetyczne to wymyślą i tłumaczenie na te. Jak coś nie jest ok, przecież wystarczy sobie wmówić że jest. Firma robi to co się sprzedaje, dopóki się sprzedaje, więc dopóki ludzie to kupują to żadne marudzenia i narzekania tego nie zmienią.

06.11.2017 13:15
odpowiedz
Niebieskiej żaby kły
12
Centurion

Świetny, merytoryczny artykuł, dziękuję.
...
No i dupa, że tak brzydko napiszę.

Pora podziękować branży. Następne na liście są... Książki. Ok, to od dziś zaczynam kupować książki. Muzykę na CD kupuję od dawna... Mam nośnik danych w ręku, nie boję się, że mi ktoś moją własność zabierze przez Internet, uniemożliwiając pobranie zawartości, nikt też nie może zrobić z tego usługi albo dowalić mikrotransakcji, pozwalających ukończyć czytanie książki albo słuchanie krążka z muzyką. No i zawsze mogę odsprzedać posiadany egzemplarz SWOJEGO WŁASNEGO nośnika, a nie wypożyczonego od Steam.

Żeby jednak nie było, że obiecałem: dalej będę grać w gry. Typu Elex, Fallout: New Vegas, Pillars of Eternity, Trine 2, Zoo Tycoon 2, ETS2, Regalia, Heroes 3, NFS Most Wanted (2005) i cała reszta (setki gier) - takie produkcje zawsze przyjmę z otwartymi ramionami.

post wyedytowany przez Niebieskiej żaby kły 2017-11-06 13:16:51
06.11.2017 13:33
odpowiedz
raziel88ck
120
Reaver is the Key!

Czyli lepiej grać w stare gry.

06.11.2017 23:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Maciejolol
31
Chorąży

Niedługo nie będą już wydawać całych gier, tylko w kawałkach i każdy sprzedawać za pełną cenę. Przykład HITMAN. Potem jeszcze dowali się 1000 DLC i Seasson Pass. A co można i wrzucić mikrotranzakcje. W rezultacie gra z 60 dolarów zaczenie kosztować 600. :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze