Publicystyka

Publicystyka 12 sierpnia 2017, 11:30

autor: Meehow

Gry za złotówkę? Bierzemy pod lupę neopiractwo, czyli handel kontami

Kto nie chciałby grać za darmo? Piractwo ma wiele obliczy, a jednym z nich jest handel kontami zakładanymi na platformach dystrybucji cyfrowej (np. na Steamie). Kto na tym zyskuje? Kto traci? A komu grozi odpowiedzialność karna?

Jak zarobić na piractwie w czasach, gdy dystrybucja gier komputerowych przenoszona jest na kanały cyfrowe, a „przerabianie” konsol nie jest już tak popularne i – przede wszystkim – opłacalne jak dawniej? Domorośli „przedsiębiorcy”, w sieci nazywani prześmiewczo „januszami biznesu”, znaleźli odpowiedź na to pytanie: handlując kontami z platform dystrybucji cyfrowych. Na samym początku taki proceder musiał wydawać się genialnym rozwiązaniem, wszak nie występuje tu możliwość zostania przydybanym na sprzedawaniu fizycznych nośników z pirackim oprogramowaniem czy nielegalnym udostępnianiu prawnie chronionych plików w internecie.

Wziąwszy pod uwagę błędne przekonanie przeciętnego internauty, że w internecie pozostajemy anonimowi, oraz niewielkie zainteresowanie wydawców i organów ścigania, serwis aukcyjny Allegro zalała prawdziwa fala gier za przysłowiowe grosze. Takie oferty przyciągały i nadal przyciągają śmieszną ceną, zwykle nieprzekraczającą kilkunastu złotych, oraz iluzją legalności, wszak klient nabywa dostęp na przykład do konta na Steamie, a na Steamie nie ma przecież piratów.

Oczywiście powyższe stwierdzenia to trzecia kategoria prawdy według góralskiej teorii poznania, gdyż regulaminy platform dystrybucji cyfrowych jasno stanowią, że wynajmowanie i sprzedaż dostępu do kont są czynnościami zabronionymi. Co więcej, znalazłyby się na nie paragrafy w polskim prawie i faktycznie istnieją potwierdzone przypadki zatrzymań w podobnych sprawach. Choć nie są już tak popularne jak dawniej, „tanie gry z Allegro” do dzisiaj mają się względnie dobrze.

Jeden z najpowszechniejszych chwytów marketingowych „Januszy biznesu” – wszyscy są oszustami, tylko nie ja.

Źródła tanich gier

Opisywanie zagadnienia należy rozpocząć od odpowiedzi na kluczowe pytanie: skąd biorą się te tanie gry, bo przecież sprzedawcy nie dostają ich w prezencie od dobrej wróżki. W tym miejscu zmuszeni jesteśmy wejść w szczegóły, bo nie sposób wrzucić wszystkich sprzedawców do jednego worka.

Allegrowi buntownicy

W erze samodzielnych wydań pudełkowych, która na pecetach dobrą sprawę skończyła się ładnych kilka lat temu, gracz był de facto właścicielem egzemplarza nabytej gry i mógł go bez problemu sprzedać. Abstrahując od postanowień umów licencyjnych, nabywca był w stanie dysponować zakupionym towarem, mimo że de iure posiadał jedynie ograniczoną licencję na używanie produktu. Dzisiaj gry w zasadzie wypożyczamy – na własność mamy tylko pudełko i płytę, która ma na celu jedynie skrócić czas pobierania plików danej produkcji.

Część ofert na Allegro to próba obejścia efektów wywłaszczenia graczy najpierw przez obowiązkowe przypisywanie każdego tytułu do konkretnego konta, a następnie przez uczynienie nas w zasadzie dzierżawcami elektronicznego towaru. W tym przypadku jakiś allegrowy buntownik zarejestrował grę na pustym koncie, zagrał w nią, a następnie zdecydował się sprzedać dane do logowania z możliwością ich zmiany.

„Łamanie” Denuvo po „januszowemu”.

W serwisie Allegro natknąłem się też na ofertę sprzedaży kont na Steamie, Originie i Uplayu, gdyż sprzedawca „wydoroślał już z gier i ma lepsze rzeczy do roboty”. Zawartość bibliotek i ich wartość to inna sprawa, ale na to wygląda, że w tym przypadku faktycznie chodziło o pozbycie się czegoś niepotrzebnego. Podobne aukcje widywałem nawet na eBayu. Trudno tutaj podejrzewać sprzedających o złą wolę czy cwaniacki proceder.

Choć mowa o działaniach niedozwolonych w świetle postanowień regulaminów platform dystrybucji i teoretycznie polskiego prawa, to można je częściowo zrozumieć. Zresztą, handlowanie kontami do gier i wirtualną zawartością nie jest żadnym novum na serwisach aukcyjnych i ma się dobrze mimo wszelkich zakazów.

Janusze biznesu

Przejdźmy do „januszów biznesu”, czyli allegrowiczów, którzy postanowili rozkręcić interes na, nazwijmy to, wtórnej dystrybucji cyfrowej. Tacy sprzedawcy też muszą zakupić oryginalny egzemplarz gry, ale robią to z myślą o jego odpłatnym udostępnianiu. Po zarejestrowaniu danej pozycji na pustym koncie platformy Steam/Origin/Uplay „janusze biznesu” wynajmują je swoim klientom przez podanie im danych do logowania. Nabywca wejściówki pobiera interesujący go tytuł i przechodzi w tryb offline, aby kolejni „oszczędni” mogli się zalogować i ściągać gry.

Wesprzyj polską gospodarkę, uściśnij niewidzialną rękę rynku.

Dzielenie konta naturalnie uniemożliwia rozgrywkę w sieci. Co więcej, takie „januszowe” konta wędrują do mniej lub bardziej licznych grup, składających się z dziesiątek, setek, a być może nawet tysięcy osób. Stąd też biorą się śmieszne ceny, gdyż dane do logowania sprzedawane są hurtem, nawet przez kilku allegrowiczów – aukcja z kilkoma tysiącami dostępnych przedmiotów nie jest niczym zaskakującym. Tym sposobem inwestycja w oryginał się zwraca, a z czasem zaczyna generować zysk.

Jeśli dobrze się nad tym zastanowić, taki proceder nie jest lepszy od zwyczajnego piractwa i nawet nosi jego znamiona. Zapłacenie przeważnie kilku do kilkunastu złotych za szybkie i bezpieczne ściągnięcie najnowszej gry – wszak z „torrentami” wiąże się ryzyko otrzymania wezwania do zapłaty bądź rozpoczęcia postępowania karnego za nieuniknione w tej formule udostępnianie pirackich treści w internecie – jest kuszącą perspektywą dla piratów, którzy dość mają braku „seedów” i czekania na cracki.

Ciemna strona dystrybucji cyfrowej – dlaczego Mafia nie jest dostępna w sprzedaży?
Ciemna strona dystrybucji cyfrowej – dlaczego Mafia nie jest dostępna w sprzedaży?

Dystrybucja cyfrowa sporo nam dała, ale sporo nam też zabrała – a jedną z najbardziej nieodżałowanych jej „ofiar” jest Mafia: The City of Lost Heaven. Szukamy odpowiedzi na pytania, dlaczego gry nie ma już w sprzedaży i jakie są szanse na jej powrót.

Ceny gier w Polsce – dlaczego granie na PC jest u nas coraz droższe?
Ceny gier w Polsce – dlaczego granie na PC jest u nas coraz droższe?

Spisek Iluminatów? Wpływ konsol? A może wina Denuvo? Od jakiegoś czasu wielu graczy zachodzi w głowę, jak to się stało, że w Polsce wersje PC gier dobiły już cenami do 200 zł. Postanowiliśmy przeanalizować sytuację na rynku i wyjaśnić tę zagadkę.

Ceny gier w Polsce - kiedy kupić taniej gry na PC i konsole?
Ceny gier w Polsce - kiedy kupić taniej gry na PC i konsole?

Wykorzystaliśmy naszą Grową Porównywarkę Cenową, żeby dowiedzieć się, jak kształtują się ceny gier pudełkowych w naszym kraju. Zebrane dane pozwoliły uzyskać dość klarowny obraz sytuacji i dość jasno wskazują, kiedy najbardziej opłaca się kupować gry.

Komentarze Czytelników (184)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
12.08.2017 12:49
16
odpowiedz
33 odpowiedzi
Gerr
29
Generał

Firmy nic z tym nie robią z prostego powodu, Steam sam w sobie działa ma granicy prawa, o ile jej nie przekracza.
Przyczyn jest tu kilka, jedna z nich to prawo UE i postanowienie o legalności odsprzedawania swoich gier, kolejna to przymus podłączenia gry kupionej w sklepie, do konta, co samo powoduje paradoks w postaci wypożyczenia legalnie kupionej gry...
Tak naprawdę ci "Janusze biznesu" są takimi samymi szkodnikami jak platformy dystrybucyjne, natomiast ludzi którzy odsprzydają swoje konta, trudno winić za to co robią, bo wynika to z działań molochów tej branży, którzy w imię zysku w jednej chwili potrafią z legalnych posiadaczy gier, zrobić jedynie dzierżawców.

post wyedytowany przez Gerr 2017-08-12 12:50:28
12.08.2017 13:28
16
odpowiedz
13 odpowiedzi
Xartor
79
Konsul

Tak to jest jak sprzedaje się przedmiot jako usługę co usługą nie jest. Jak powstrzymać proceder wymieniony w artykule? Proste, pozwolić na odsprzedaż gier, co zresztą jest świętym prawem konsumenta a jakoś dalej jest bezczelnie łamane przez dystrybutorów (steam, uplay ect).

12.08.2017 12:11
10
Rumcykcyk
36
Pan Kopiuj Wklej

Ja napisze tylko tyle że odkąd denuvo stanowiło mocną zaporę to normalni klienci byli traktowani jak gó..... Mało promocji, brak testowania gry w weekendy, drogie DLC a w przypadku Nier gra było mocno ograniczana w czasie łatkami względem konsoli. Teraz gry nie wychodzą już z tym śmiesznym zabezpieczeniem, dobra gra się sprzeda a słaba nie. Takie są prawa rynku. Można by napisać drżyjcie twórcy przed wypuszczeniem chłamu na rynek (SGW3), (Andromeda) itd.

12.08.2017 16:13
10
odpowiedz
Imrahil8888
64
Generał

Rozumiem jedna i drugą stronę. Jednak owi Janusze nie zaczęli "wojny". To twórcy wypuszczają i sprzedawają licencje. Gracz nie kupuje gry, ale pozwolenie łaskawych panów na zagranie w nią.

12.08.2017 13:33
7
odpowiedz
3 odpowiedzi
UserWithoutSpecialName
11
Centurion

Po raz kolejny widzę hasło "straty liczone w milionach" Czy aby napewno? To że jedna gra jest sprzedawana powiedzmy sto razy nie oznacza automatycznie że w normanych warunkach te sto osób kupiło by tą grę, są to sumy wyciągnięte z kapelusza, tylko czekać na miliardowe straty, podobna sytuacja miała miejsce pare lat temu gdy naszaklasa została zalana reklamowym spamem, straszyli że każdy przyłapany na tym procederze za każdą taką darmową reklamę będzie policzony według oficjalnego cennika, jako że reklamy wysyłane były hurtowo kwoty te urosły do setek tysięcy złotych na łebka. Czy naszaklasa wywalczyła te pieniądze? Oczywiście że nie, prawnicy pytani o to zgodnie twierdzili że żaden sąd nie "kupi" takich kwot.

12.08.2017 16:47
6
odpowiedz
topyrz
45
pogodnik duchnik

To ja jeszcze dodam, że czekam na dotrzymanie obietnic, którymi byliśmy zalewani w dobie wprowadzania dystrybucji cyfrowej, jakoby gry miałby być tańsze, bo magazynowanie odchodzi, opakowania fizyczne etc. W ogóle niech w końcu sami się zaczną rozliczać - własną miarą - w milionach strat, do jakich narazili końcowych odbiorców za niespełnienie tych wszystkich deklaracji. Zacznijmy łagodnie, od wymierzania kar za marketingowy bełkot... Od dawna wiadomo, że wydawcy (zaczęło się od muzyki), to najwięksi "złodzieje", którzy monetyzują wszystko kosztem twórców i klientów. Pazerne, bez sumienia, bez moralności, bez odpowiedzialności za własne czyny bezkształtne twory.

post wyedytowany przez topyrz 2017-08-12 16:51:56
13.08.2017 00:42
1
odpowiedz
22 odpowiedzi
Dharxen
18
Konsul

Wydawcy sami są sobie winni, gdyby nie było tego gównianego Steama i innych DRM'ów, takiego procederu by nie było.

13.08.2017 01:53
odpowiedz
5 odpowiedzi
Dziadunio Burszuras
17
Zapchajdziura

A wy dalej swoje... Lubię was ale kurde...
To co? Zakazujemy taksówek bo producenci samochodów "tracą" na tym że ludzie zamiast płacić im poprzez kupowanie nowych aut, płacą taksówkarzom? Dalej... Zakazać handlu samochodów używanych! Bo firmy tracą! Ludzie nie kupują nowych aut tylko używane! STRATY!
Idziemy dalej? Dlaczego jeszcze istnieją siłownie? Przecież to straty dla producentów sprzętu! Jak ktoś mógłby zarabiać na sprzęcie wyprodukowanym przez firmę? Jak on śmie? Przecież gdyby nie było siłowni to KAŻDY kupowałby sprzęt do ćwiczeń! Nie? No jak to nie? Przecież to tak samo...

13.08.2017 07:07
odpowiedz
futureman16
15
Generał

A ja od siebie powiem jedno nie ma żadnych strat sprzedaje się tyle ile się ma sprzedawać. Jak chcesz więcej sprzedać to musisz obniżyć cenę i/lub podwyższyć jakość.
Nakazy zakazy mocne czy agresywne drm itd nie działają i powoduja tylko nikly wzrost sprzedaży. Reszta idzie na obejście - np handel kontami.
Także nie ma co narzekać mimi ze branża dąży do monopolu (w kwestii dystrybucji gier ja PC jawet im się to udało) to my konsumenci mamy jednak wybór. Choćby pirat czy dostęp do konta. A to powoduje że branża nie jest bezpieczna i nie może robić co jej sie chce. Był krótki okres kiedy było denuvo niezlamane (na początku) i steam sobie załatwił za łapówki i z prawnikami fajne warunki jak zakaz odsprzedszy czy konieczność podpiecia gry do ich konta co uczyniło go monopolista dzięki czemu mógł sprzedać gry drożej od wersji pudepkowych ktore sa droższe w produkcji i dystrybucji co powodowalo ze ceny gier poszły w górę a jakość w dół ale piraci i janusze rozwiązali problem teraz jest tak jak ka być i jak ktoś chcę to kupi a jak nie to nie. Zeby więcej kupowało trzeba obniżyć cene i/lub podwyższyć jakość. Jak wszędzie.

Nie narzekać bo wszystko jest w porządku i najważniejsze nie słuchać propagandy korporacyjnej o stratach bo z waszym poparciem rusza na pełen monopol i kryminaluzaje prawa. A to nic dobrego tylko my z naszych podatków bedziemy bronić ich biznesu monopolowego. To nie działa to już było. Wolny rynek i konkurencja to działa.

13.08.2017 09:19
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Camelson
9
Generał

Znowu ten sam temat i te same argumenty z obu stron. Mało już było napisane na ten temat?

Nie wiem, po co GOL tworzy takie artykuły i prowokuje do dalszego obrzucania się błotem.

13.08.2017 09:44
2
odpowiedz
1 odpowiedź
htmzor
8
Legionista

Gdyby człowiek X kupił produkt Y to koncern Z MÓGŁBY zarobić miliony. Stanę na rogu i będę sprzedawał rogaliki po 10 złotych, nie sprzedam ani jednego i będę liczył milionowe straty. Bo gdyby każdy w mieście kupił po 3 sztuki, byłbym milionerem. Złodzieje jeb.. Dziwnym trafem, dobre gry sprzedają się świetnie i to nawet przy wysokich cenach. Jęczą zazwyczaj twórcy chłamu, pociętego na milion dlc gówna niegrywalnego przez pół roku od premiery, wszelakiej maści Hołdysy i twórcy marnych "drogówek". Daliście sobie wmówić, że jesteście złodziejami bo odsprzedajecie grę na konsolę, czy konto na steamie, ale państwa które nas napadły, ograbiły, oszukały a na koniec sprzedały w Jałcie już złodziejami nie są? Może to trochę głupie odwoływać się wiecznie do historii, ale to tam leży przyczyna czemu na grę muszę robić kilka dni a rodowity Niemiec 3 godziny. Nie jesteśmy nic winni wielkim zachodnim koncernom, prędzej one nam. A że mogłyby zarobić, a nie zarabiają? Lidl też mógłby w Polsce płacić tyle co w Niemczech a nie płaci. Złodziej?

13.08.2017 10:12
odpowiedz
1 odpowiedź
hellcharger
33
Chorąży

To jest już istne oszustwo. I jeszcze nie można grać online. To po co komuś dawać zarobić jak można za darmo ściągnąć grę z torrentów i rezultat ten sam. Inna sprawa że kupujący myślą że nabywają legalnie dostęp do gry, w dodatku jeszcze bardziej są pewni przez to że kupują na allegro, które w ten sposób branduje taką działalność i to allegro powinno partycypować finansowo w ewentualnych karach dla takich cwaniaków bo czerpie korzyści finansowe z transakcji kupna sprzedaży takich dostepów

13.08.2017 10:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Lord .
32
Konsul

Kombinatorów nie brakuje, bardziej od gier za złotówkę śmieszą aukcje z grami za 999zł albo inne podejrzane próby wyłudzenia danych.

13.08.2017 11:07
odpowiedz
3 odpowiedzi
bonobono
72
Pretorianin

Popieram ten proceder. Steam i inne tego typu gówniane platformy, tylko się o to proszą.
Mam konto Steam. Po 3 latach nieobecności część podpiętych tam gier (zakupione w sklepach stacjonarnych), a w zasadzie kluczy do nich, zostały skradzione. Po prostu nie mam do nich dostępu. Steam prosi o przesłanie skanów paragonów! Po k***a 3 latach! Myślę sobie -Jeśli tak wygląda tam ochrona konsumenta, to ja stamtąd spie***lam
Od tamtego czasu jestem szczęśliwym klientem gier za 1zł.

Polecam

13.08.2017 11:47
1
odpowiedz
iza121
2
Legionista

Zrobili beznadziejny sposób dystrybucji cyfrowej, zabierając ludziom możliwość odsprzedaży, to mają inny problem. Nie wierzę, że odsprzedaż jednej własnej kopii jest dla nich wielką stratą, wszak ta kopia musiała być legalna, natomiast to co się dzieje teraz na allegro, to jedna kopia wysyłana na kilkanaście/kilkadziesiąt komputerów. Wróciliby do starej dystrybucji, to by się wszystko uspokoiło, a piractwo i tak będzie istniało, tego się nie zatrzyma, tylko legalni odbiorcy za to niestety najbardziej obrywają.

13.08.2017 11:57
odpowiedz
2 odpowiedzi
FanGta
88
Generał

Bardzo dobra rzecz te aukcje na allegro. No bo czy to normalne, żeby Forza Horizon 3 nie dość że nie ma jej w pudełku to ksoztowała non stop 240zł? Niech sie wali Microshit, kupuje konto. Gdyby było pudełko już dawno bym miał na półce

post wyedytowany przez FanGta 2017-08-13 12:02:25
13.08.2017 12:17
odpowiedz
1 odpowiedź
domino310
37
Jarl

Nikt się nie będzie tym zajmował, bo po co?
Do tej całej zabawy janusze muszą mieć oryginalne wersje i to zawsze coś, a przecież istnieje jeszcze inna droga, czyli klasyczne piractwo z torrentami na czele.
Darujmy sobie wyliczanie strat, bo większość tych ludzi i tak by nie kupiła oryginalnych kopii, wystarczy poczytać komentarze na pirackich stronach i od razu można się przekonać, że to bardzo cierpliwa grupa, bo jak inaczej określić ponad rok czekania na cracka jakiejś gry?
Mimo że cena w międzyczasie spadła o ponad połowę.

13.08.2017 15:53
2
odpowiedz
9 odpowiedzi
Dharxen
18
Konsul

Bardzo dobrze, że tak się dzieje. Trzeba walczyć z korporacjami łamiącymi prawa konsumenta.

13.08.2017 18:03
2
odpowiedz
eglume
53
Konsul

Na konsolach można odsprzedać gry (co w każdym temacie na GOLu jest powtarzane do upadłego) ale i tak handel kontami PSN kwitnie w najlepsze....

... ale to jednak steamowi się obrywa i eksperci GOLA wydali werdykt, że steam jest sam sobie winien

obstawiam, że 90% konsolowców GOLA piraci

13.08.2017 18:49
odpowiedz
SiLNOR3KI
5
Junior

Kupuję gry za Steam raz, że rzadko, dwa, po setnej obniżce ceny. Cierpliwość się opłaca. Ale głównym powodem tego działania, jest całkowity brak zaufania do tej formy posiadania gier, jaką jest Steam. Jeśli kiedyś padnie, to raczej wątpię, że oddadzą komuś pieniądze. Lepszą formą jej GOG, gdzie po kupnie gry, ściągam sobie instalkę i gra JEST MOJA fizycznie ! Tak jak samochód, kupiłem, zapłaciłem, będę chciał to sprzedam, oddam, zezłomuję. Kupowanie współdzielonych kont w ogóle nie wchodzi u mnie w rachubę. Ostatnio kilka płyt z grami kupionymi na GOG pożyczyłem kumplowi, pograł, oddał, nie porysował i jest git. Będzie chciał, pożyczę mu następne...

13.08.2017 19:28
odpowiedz
futureman16
15
Generał

Moim zdaniem polityka korporacji ze steam na czele jest większym problemem od piractwa. Uważam że to główna przyczyna odchodzenia od PC graczy.
Wielu jeszcze zostało dzięki kontom po 1zł. I to mnie niepokoi bo twórcy na tym tracą za zachlannosci korporacji.

post wyedytowany przez futureman16 2017-08-13 19:32:06
13.08.2017 19:57
odpowiedz
1 odpowiedź
Dragoon84
25
Chorąży

Nie kupiłbym konta z grą, nawet za 0,10 groszy, z prostego (prostszego) powodu - nie po to mam od x lat konto ze swoimi grami i osiągnięciami, żeby się przełączać - jak idiota - na inne i tam grać offline xD

13.08.2017 20:50
1
odpowiedz
Cziczaki
110
Renifer

Na co komu puste konto steam? Jak można w ogóle płacić za coś takiego?

14.08.2017 00:10
2
odpowiedz
not2pun
30
Generał

mnie denerwuje to ze dziś jak kupisz grę na płycie to i tak w nią nie pograsz bez stema np

mam jakieś stare gry z przed stema to nie ma problemu, denerwuje tylko iż nośnik musi być w napędzie,
ale za to stara gra za czasów stema to już nawet jak masz płytę a nie pamiętasz na jaki login i hasło założyłeś to tak jakbyś jej nie miał.
Ba mam nawet 1 gdzie podjąłem próbę walki o odzyskanie gry na wysyłałem się zdjęć do stema i innych takich i nic z tego nie wynikło skasowali mi tylko gre z konta ale dalej jej nie mogę przypisać do innego konta.

14.08.2017 09:56
odpowiedz
AzumiChan
42
Centurion

Jeżeli o to chodzi to używanie "kopii zapasowych" nie wiąże się z tym że mam to za darmo.
Nie ważne jest dla mnie że ktoś nawet dałby mi w prezencie jakąś grę bądz ich stertę nawet za friko, nienawidzę Steam i DRM który co jakiś czas blokuje dostęp do uruchamiania gier które zakupiłem uczciwie w legalny sposób,. To że się używa wersji od hakerów oznacza jedynie że dostaję tą grę naprawdę dla mnie, wolną od wszelakich pierdół utrudniających mi ich używanie.
Niech żyje scena i ich grupy które się tym zajmują!
A producenci gier dostarcza mi grę w takiej formie, wtedy zapłacę im należyte pieniądze za pracę, tak jak w przypadku Hellblade które ukazało się na GOG bez żadnego syfu wewnątrz.

14.08.2017 10:37
1
odpowiedz
Sir Xan
73
Senator

W Polsce zainteresowanie „cięciem kosztów” jest wciąż wysokie, choć sytuacja wyraźnie się poprawia, gdyż powoli, ale widocznie zmienia się nastawienie Polaków do piractwa.

Mocno to wątpię. Dopóki ceny gry będą wysokie w stosunku do zarobki Polaków i twórcy będą wydawać "niedopracowane" gry, to piractwo nigdy nie zniknie tak łatwo.

14.08.2017 11:52
odpowiedz
A_wildwolf_A
136
Generał

tak mi przyszedł do głowy rozwiązanie odsprzedaży gier steam,
można to nazwa steam transfer i polegać będzie na tym:
1.kupujemy grę w cenie 200 zł (kasa leci do steam'a/tworcy gry)
2.gramy w nią bardzo intensywnie, powiedzmy przeszliśmy ją na 100% i mamy jakieś 100h wygranych
3. chcemy ją sprzedać ale steam transfer pozwala na to dopiero po 30 dniach
4.wystawiamy ją po wyliczonej z automatu cenie (cena początkowa - (wyliczenia na podstawie przegranych godzin w grze lub innych parametrach tj. obecnej ceny gry i czasu od zakupu itp.) powiedzmy np. 200zł - 60zł (koszt naszej gry) = 140 zł
5.od tej ceny zostanie nam naturalnie potrącone np. 19% (26,6zł) ( od transferu gry (podatek od możliwości odsprzedaży gry, który trafia zarówno do steam i twórcy gry) czyli tak naprawdę dostajemy za grę 113,4 zł (ponieśliśmy koszt 86,6 zł, który "przegraliśmy")
6.osoba, która kupi nie będzie mogła dalej odsprzedać gry

14.08.2017 12:02
odpowiedz
Aitor
4
Junior

Sam nigdy nie kupiłem takiego konta i nie kupię, ale mam nadzieję że ten handel przyniesie coś innego pozytywnego, mianowicie wymuszenie regionalizacji cen.

Mam swoje konto z ponad 800 grami, ale jako Polak muszę się gimnastykować i kombinować(tak jak Czech, Słowak czy inny koleś z europy wschodniej), lub czekać aż cena stanieje aby kupić jakąś grę, bo po prostu szkoda mi wywalić >200zł na nówkę na steamie, taką cenę warte jest może kilka gier pokroju Wieśka 3 Goty który oferuje zabawe na setki godzin. Steamowi i dystrybutorom tak trudno dopasować ceny do zarobków bo zaraz wyliczają swoje wyimaginowane straty, jak widzę jakiegoś fajnego indyka za 15e to mam ochotę kupić, ale szkoda mi wydać na taką jakby nie patrzeć popierdółkę ponad 60 zł, jakby kosztowała 15zł to bym się nawet nie zastanawiał i nie szukał po żadnych g2a itp tylko kupił prosto od steama, a tak czekam na bundla albo przecenę, ile osób myśli podobnie do mnie, lepiej sprzedać 1 kopie po 15e czy 4 po 15zł?

Przecież są blokady regionalne tak na aktywację jak i na granie, to samo zrobili w Rosji dzięki koncernowi 1C, zrównali ceny do zarobków i piractwo mocno ustąpiło, ruskie mają konta z setkami gier i to gier AAA a nie darmówek. Ja też nie kupiłbym GTA V po 3 latach dybiąc na promocję, tylko w dzień premiery gdyby kosztowała 50zł a nie 50 euro, czy R* stracił? Nie, bo kupiłem na promocji za 27euro z kartą na hajs do multi więc sama gra wyszła ze 20e, więc uj, niech by i te nówki kosztowały 70-80zł max, ile ludzi by rzuciło piracenie, a ilu ludziom jak mi po prostu było by lżej wydawać hajs :)

P.S. Widziałem tłumaczenia że nasz rynek jest za mały na taka akcję, zgadzam się z tym, należałoby skrzyknąć i zmobilizować cała europę wschodnią aby wymusić na steamie oderwanie nas od cenowego regionu Europa Zachodnia, a rynek obejmujący kraje bałtyckie, wyszechradu i bałkany jest już bardzo duży.

post wyedytowany przez Aitor 2017-08-14 12:04:04
14.08.2017 12:05
odpowiedz
banenan_v3.1
1
Pretorianin

Rozwiązanie jest proste: gry powinny być tańsze, i powinny być własnością kupującego. Bo teraz to jedynie wykupuje się dostęp. No wywalić drmy, i dać możliwość odsprzedania. A są jeszcze pudełkowe wersje, ale i tu rozwiązanie jest proste: dawać całą grę na płytach, a nie tylko część gry, i dawać lepszą zawartość do pudełek, a nie tylko dwie płytki, papierek i tyle. No i niech wydawcy szanują graczy, a nie traktują ich jak tanie dziwki do dymania.

14.08.2017 21:09
odpowiedz
Medico della Peste
22
Generał

118 prawa autorskiego nie będzie miał zastosowania. Przepis mówi wyraźnie o nośniku utworu a kupując konto nie ma mowy o nośniku. Jest to przepis karny, a w prawie karnym nie można stosować analogii. Przepis jest z 1994 roku i nie nadąża za rzeczywistością.

14.08.2017 21:27
odpowiedz
3 odpowiedzi
Jeyhard
13
Pretorianin

Większość udzielających się w tym temacie osób ma spinę o ceny gier w Polsce i to tym argumentuje piractwo. Piractwo w Polsce było, jest i pewnie jeszcze długo będzie, niezależnie od cen gier. Czy nówki by kosztowały 200, 120 czy 80 złotych, piraci i tak nie kupią bo mogą te gry mieć za darmo z torrentów, nie mówiąc o tym, że nawet te wspomniane 80 złotych to i tak byłoby za dużo - czemu nie 60? No bo przecież taki Niemiec i Francuz płacą po 60 euro, to my możemy po 60 złotych, przecież developer nie straci na niczym. Pewnie, że nie.

Kolejna rzecz to wojna o konieczność przypisywania gier do konta i niemożliwość ich odsprzedania. Bo na konsolach się da, przez co tam mniej bolą ceny. Jakoś ludzie w dalszym ciągu kupują dostępy do kont PSN z grami, płacąc ułamek ceny, zamiast kupować fizyczny nośnik, który można potem opchnąć, odzyskując trochę kasy. Tak samo byłoby na PC - gdyby gry nie były przypisane na stałe do Steama, a na allegro byłyby dostępne konta z tymi grami za 5 zeta, to piraci i tak kupowali by te konta. Że nie wspomnę już o narzekaniu na konieczność "bycia online" w niektórych grach - jaki jest odsetek graczy w Polsce, którzy nie mają dostępu do stałego, nawet wolnego internetu?

Ktoś przytoczył wyżej Rosję i to, jak u nich obniżka cen gier wpłynęła na wzrost sprzedaży. Guzik prawda. W Rosji musieli obniżyć cenę gier, często poniżej cen pirackich kopii na "bazarkach" (!), by te gry w ogóle poszły. Tam jednak łatwiej było coś takiego wywalczyć z developerami, bo kraj jest nieporównywalnie większy od Polski - u nas coś takiego nie ma szans, dlatego też z roku na rok ceny gier zrównują się z tymi europejskimi.

Lata temu CD Projekt wydawał na naszym rynku różne serie gier - Ekstra Klasyki, Platynowe Kolekcje i tak dalej, często znacznie lepiej wykonane niż te dostępne u sąsiadów zza granicy. To się jednak skończyło przez nas Polaków - ludzie zaczęli kupować gry na premierę, płacąc pełną cenę, nie czekając na jakiekolwiek obniżki. To był sygnał dla developerów, że u nas ludzi już stać (nie tak jak za czasów wspomnianych serii) na kupowanie gier w pełnej cenie.

Warto w tym wszystkim zauważyć, że gry to nie artykuł pierwszej potrzeby, a rozrywka, bez której da się żyć.

post wyedytowany przez Jeyhard 2017-08-14 21:31:52
14.08.2017 22:15
odpowiedz
4 odpowiedzi
Dziwisz
24
Chorąży

Widzieliście ceny gier na rosyjskim sklepie steam?
Rosjanie mogą kupić Hellblade w dniu premiery za mniej niż 50zł...

16.08.2017 11:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Ernest1991
3
Pretorianin

Oho użytkownicy gola trzymają formę. Marcin i jeyhard jedyni tutaj myślący jak widać. Nie oszukujmy się "naszym graczom " należy się wszystko za darmo i najlepiej gdyby to mogli jeszcze sprzedać. Weźcie się opamietajcie, bo aż nóż w kieszeni się otwiera jak się większość czyta." Wszystko mi się należy! "

17.08.2017 00:02
odpowiedz
4 odpowiedzi
Gosen
80
Pretorianin

Póki Niemiec musi pracować 3 godziny na grę, a Polak 2 dni to nie mam skrupułów. Steam to rak, na konsoli można chociaż sprzedać/wymienić, a na PC cienko. Ceny gier rosną, a co raz mniej pudełek. Dawniej to chociaż jakaś zawartość ciekawa była. A dziś co? Połowa gier wychodzi w stanie bety, dziesiątki dlc, problemy i słaba jakość wykonania. A dobra gra i tak się sprzeda. Z resztą to samo można byłoby odnieść do muzyki - wszystko jest na youtubie, albo do filmów czy seriali - cda, torrenty, itd. Jest Internet, własność intelektualna siłą rzeczy jest wspólna i ogólnodostępna czy to się komuś podoba czy nie.

Szkoda, że UE czepia się lasów, węgla i uchodźców, ale nie czepia się, że będąc jej członkiem pensje są głodowe. Mogliby na polskim rządzie wymusić jakieś standardy życia, np. że każdy członek Unii musi mieć minimalną pensję, chociaż w postaci tych 1000 euro na rękę.

post wyedytowany przez Gosen 2017-08-17 00:07:38
17.08.2017 15:42
1
odpowiedz
rastablasta
0
Junior

Dla mnie to niech sobie istnieje jakakolwiek forma piractwa. Dzięki temu producenci gier nie pozwalają sobie za dużo. To samo tyczy się tych platform dystrybucyjnych gier. Gdyby nie piractwo, pewnie już od dawna zaczęły by buble wychodzić zamiast normalnych gier, a za dostęp do konta np. Steam pewnie kazali by sobie płacić. Ale co się dziwić, wielkie firmy są nastawione tylko na zysk, natomiast zdanie zwykłego gracza jest już nie ważne (o ile nie zacznie się głosować portfelem).

18.08.2017 10:15
odpowiedz
xittam
88
Konsul

Wystarczy czasami pomyśleć i pokombinować. Np. zmienić proxy na białoruski/ukraiński, poczytać na temat konkretnej gry i kupić w obcej walucie. Tomb Raidera Rise kupiłem premierowo w bialoruskim steamie za 250.000 BYR czyli niecałe 50PLN.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze