Publicystyka

Publicystyka 17 listopada 2016, 14:48

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Egzotyczne gry z egzotycznych krajów - interaktywna rozrywka poza Pierwszym Światem

Gry wideo mają wielu ojców, wiele matek oraz wiele ojczyzn. I choć zazwyczaj słyszymy o produkcjach z Europy, Ameryki Północnej lub Japonii, biedniejsze państwa coraz odważniej zaznaczają swoją obecność na mapie interaktywnej rozrywki.

Stany Zjednoczone, Japonia, Kanada, Wielka Brytania, w pewnej mierze również reszta dużych państw europejskich – gdyby zapytać o to, gdzie tworzy się gry komputerowe, zapewne taka właśnie byłaby odpowiedź zdecydowanej większości z Was. I rzeczywiście, z wymienionej powyżej grupy wywodzi się ogromna liczba tytułów. Ale to nie znaczy, że świat gier komputerowych kończy się na krajach wysoko rozwiniętych. Interaktywna rozrywka rozprzestrzeniła się na cały glob i nie tylko graczy, ale i deweloperów spotkamy nawet tam, gdzie najmniej byśmy się ich spodziewali – przypomnijcie sobie chociażby artykuły o gamedevie w Wenezueli czy Iranie.

Iran posiada całkiem prężnie rozwijającą się branżę gier wideo, toteż nie ma dla niego miejsca na naszej liście. - 2016-11-17
Iran posiada całkiem prężnie rozwijającą się branżę gier wideo, toteż nie ma dla niego miejsca na naszej liście.

Przygotowaliśmy dla Was listę dziesięciu gier, pochodzących z krajów, o których większość Polaków ma raczej znikomą wiedzę. Każda z tych produkcji czymś się wyróżnia: albo ciekawym pomysłem i interesującym tłem kulturowym, albo wręcz przeciwnie – fatalną jakością wykonania i nachalnymi treściami propagandowymi. Są tu zarówno dzieła solidne, jak i wprost śmieszne „zrzynki” z zagranicznych hitów, a wszystkie stanowią dowód na to, że branża gier wideo nie zaczyna się i nie kończy na tzw. Pierwszym Świecie. W bocznych ramkach znajdziecie też ciekawostki na temat krajów opisywanych akurat tytułów – dotyczące ich kultury, historii, polityki czy dziwnych dla nas zwyczajów.

Interaktywna rozrywka ma wielu ojców i wiele matek, a w miarę jej rozrastania się będzie ich coraz więcej. Warto więc od czasu do czasu zwrócić uwagę na to, co dzieje się na peryferiach „wielkiego gamedevu” – czasami powstające tam produkcje, nawet jeśli ustępują zachodnim konkurentom pod względem technologii, są znacznie ciekawsze od kolejnego futurystycznego FPS-a czy pixelartowej platformówki.

Azerbejdżan – Under Occupation: Susa

Wojna o Górski Karabach to jeden z najdłużej trwających współczesnych konfliktów. Od rozpadu Związku Radzieckiego Azerbejdżan i Armenia rywalizują o to sporne terytorium i choć formalnie nie trwają tam walki, okazyjnie nadal dochodzi do incydentów – najbardziej aktualny to czterodniowe starcia, które w kwietniu przypłaciło życiem kilkudziesięciu żołnierzy obu armii. „Oficjalną” wojnę na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku wygrała jednak Armenia, z czym Azerowie nie chcą się pogodzić. A jak najlepiej poradzić sobie z przegranym konfliktem? Stworzyć grę, w której można odwrócić jego losy.

Under Occupation: Susa trafiło na rynek, zanim w Azerbejdżanie nastała wolność prasy. Choć kraj ten bierze udział w różnych europejskich wydarzeniach sportowych i kulturalnych, jego standardów dotyczących poszanowania wolności słowa nie można porównywać z europejskimi. Dziennikarze krytykujący rząd regularnie kończą tam za kratkami, a w trakcie ubiegłorocznych Igrzysk Europejskich w Baku władze utrudniały niektórym redakcjom ze Starego Kontynentu relacjonowanie zawodów.

Autorem wydanego w 2012 roku Under Occupation: Susa jest 19-letni student z uniwersytetu w Baku, Farid Hagverdiev. Jak sam twierdzi, jego celem było przede wszystkim rozbudzenie uczuć patriotycznych w swoich rówieśnikach. Oczywiście tak szczytna inicjatywa nie pozostała niezauważona przez władze Azerbejdżanu: Ministerstwo Młodzieży i Sportu wyraziło swoje poparcie dla projektu. Jak nietrudno się domyślić, gra w rzeczywistości jest jednym ze środków szerzenia propagandy przeciw armeńskiej okupacji Górskiego Karabachu i jako taka nie ma zbyt wielu walorów, które mogłyby skłonić przeciętnego gracza do dania jej szansy. Poziomy zostały zaprojektowane bez cienia pomysłowości, audiowizualnie Under Occupation przegrywa z tytułami sprzed dekady, zaś sama rozgrywka sprowadza się do kopiowania wszystkiego, co się da, ze znacznie lepszych FPS-ów. Trochę szkoda, że właśnie tak propagandowa produkcja nosi miano pierwszej trójwymiarowej gry z Azerbejdżanu.

Rządowe wsparcie dla projektów takich jak Under Occupation sprawia, że rynek azerskich gier jeszcze przez długi czas będzie składać się głównie z tytułów przesiąkniętych propagandą. - 2016-11-17
Rządowe wsparcie dla projektów takich jak Under Occupation sprawia, że rynek azerskich gier jeszcze przez długi czas będzie składać się głównie z tytułów przesiąkniętych propagandą.

Produkcja Hagverdieva spotkała się jednak z ciepłym odbiorem wśród rodaków, toteż w 2013 roku chłopak wraz z zespołem deweloperskim AzDimension stworzył kontynuację o podtytule Agdam. Cel był identyczny – obronić kolejne miasto przed atakami Ormian. Tytuł ponownie zyskał aprobatę azerskich władz, które zapowiedziały, że gry o tematyce historycznej nadal będą tam powstawać. Cóż, zabarwione politycznie klony Call of Duty nie są może najszlachetniejszą formą propagandy, ale najwidoczniej dobrze spełniają swoją rolę...

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
17.11.2016 18:29
5
Persecuted
62
Generał

Jaki kraj, takie gry, ale wszystko jeszcze przed nimi.

Generalnie uważam, że dobrym pomysłem jest uderzanie w ich rodzime (afrykańskie) klimaty. Przecież taka gra jak Wiedźmin 3 podbiła zachód nie dlatego, że wszyscy nagle zakochali się w słowiańszczyźnie. To raczej efekt "czegoś nowego", zdecydowanie odmiennego od typowej dla świata zachodu fantastyki "post-tolkienowskiej". To samo obserwujemy z resztą przy grach osadzonych np. w mitologii nordyckiej, perskiej, japońskiej czy inuickiej, gdzie odmienność od mainstreamu sama w sobie jest wielką zaletą. Jeżeli jeszcze całość jest w miarę zjadliwa jako gra, to sukces jest właściwie zagwarantowany.

17.11.2016 21:11
odpowiedz
RobmalYetiowskiTheGracz
13
Centurion

Gry są spoko, nawet jak na sytuacje finansowe w tych krajach.

17.11.2016 22:39
2
odpowiedz
drenz
37
Generał

Fajnie, że wymieniono Aurion, bo trochę śledziłem chłopaków i ich prace nad grą. Było widać, że chcieli wypuścić jak najlepszy produkt. Co do artykułu, to brakuje mi wietnamskiego 7554, w które co prawda nie grałem, ale gameplay ma całkiem przyjemny z naprawdę przyzwoitą muzyką i w końcu jest to konflikt pokazany z drugiej strony.

post wyedytowany przez drenz 2016-11-17 22:40:27
18.11.2016 12:20
odpowiedz
TheLastJedi
31
Pretorianin

Fajnie że o Aurionie wspominacie i chwalicie, ale szkoda że na stronie nie ma wpisu w encyklopedii.

20.11.2016 11:10
-1
odpowiedz
Bulo82
10
Centurion

"(...)że właśnie w Kamerunie – kraju, w którym ponad jedna trzecia mieszkańców żyje za mniej niż dwa dolary dziennie(...)" - to tak jak spora liczba ludzi w Polsce :-(
powód?
-Polska ma być kolonią. Ma kupować, nie produkować
-okupacja kraju przez tych na Żet, Watykan, USA, mafię lgbt
no ale się nie rozwodzę, bo to serwis o grach a nie o polityce ;p
Parę z tych tytułów, to nawet ciekawie mi się obrazują. Może grafika przestarzała, ale przecież to nie jest jedyny czynnik przy ocenie gry :-)