Wiadomość gry na świecie 27 sierpnia 2006, 18:37

autor: Krzysztof Gonciarz

GOL na GC 2006: Pong.Mythos

Pong.mythos, wystawa poświęcona legendarnej grze Ala Alcorna, była bez cienia wątpliwości jedną z największych atrakcji całego Games Convention - choć docenioną głównie przez koneserów.

Pong.mythos, wystawa poświęcona legendarnej grze Ala Alcorna, była bez cienia wątpliwości jedną z największych atrakcji całego Games Convention – choć docenioną głównie przez koneserów. Może to brzmieć abstrakcyjnie, ale interaktywne wariacje na temat jednej z pierwszych arcade’owych maszyn w historii strzelały w zwiedzających miodem tak słodkim, że aż podważały fundamenty całego napędzającego imprezę przemysłu.

GOL na GC 2006: Pong.Mythos - ilustracja #1
Od tego się zaczęło. Tak przynajmniej mówią najstarsi górale.

Wszyscy wiemy, czym jest Pong. Dwie paletki i piłka – gry nigdy nie były tak proste. Pasjonaci od elektroniki i robotyki tę prostą koncepcję przemodelowali na ponad 20 mniej lub bardziej interaktywnych sposobów, korzystając nierzadko z technologii, których nawet Wii mogłoby pozazdrościć. Efekty ich pracy stanowią właśnie Pong.mythos, czyli festiwal tego, jak bardzo odjechane sposoby na prezentację Ponga człowiek jest w stanie wymyślić.

GOL na GC 2006: Pong.Mythos - ilustracja #2
Nie jest to gra, na którą miałbyś ochotę po całym dniu ciężkiej pracy.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od zabawki na sali największej – Ponga „podłogowego”, w którym plansza rzucana jest na podłoże przez kilka projektorów. Paletką sterujemy poprzez chodzenie wzdłuż jednej z krawędzi „ekranu”. Zważywszy, że miały one po dobrych parę metrów – gdy piłeczka rozpędziła się po kilku odbiciach, skakanie na łeb na szyję stawało się nieuniknione. Niestety, ekskluzywny footage mojego epickiego pojedynku z eLKaeRem zaginął nam gdzieś po drodze.

GOL na GC 2006: Pong.Mythos - ilustracja #3
Niektóre aparaty wyglądały jak sprzęt treningowy dla astronautów.

Jedną z najbardziej nowoczesnych odmian Ponga była ta, w której gracz chwytał za mogący się poruszać w poziomie monitor LCD – pełnił on rolę paletki, wyświetlając trójwymiarową, okrągłą arenę oraz sporej wielkości piłkę. Celem zabawy było takie ustawienie monitora, by znajdująca się na ekranie kula weń uderzyła. Doprawdy, opisywanie tych dyscyplin to jedno z największych wyzwań narracyjnych, jakie znaleźć można w branży gier. Ale wiecie, o co chodzi?

GOL na GC 2006: Pong.Mythos - ilustracja #4
Wbrew pozorom nie było to łatwe.

Spacerując wte i wewte nie dało się nie zwrócić uwagi na dwa umieszczone przed niewielkim telewizorem rowery. Gra pojawiała się na ekranie dopiero, gdy obydwaj gracze zaczęli pedałować na tyle szybko, by wygenerować prąd. Sterowanie paletką – za pomocą kierownicy.

GOL na GC 2006: Pong.Mythos - ilustracja #5
Kto rozszyfruje co się tu dzieje?

Zmęczenie po partyjce w rowerowy wynalazek można było odreagować oglądając wyświetlany nieopodal film pornograficzny (słynne „Głębokie Gardło” z pierwszej połowy lat siedemdziesiątych) przekonwertowany na kod ASCII. Na załączonym obrazku pikanterii może nie uświadczycie, ale raz udało nam się trafić na dość mocną scenę – wrażenie doprawdy niecodzienne.

GOL na GC 2006: Pong.Mythos - ilustracja #6
PainStation – tylko dla orłów.

W dalszej, opatrzonej ostrzegawczymi i restrykcyjnymi (od lat 18-tu, na własne ryzyko, itd.) plakietkami części wystawy trafiliśmy na słynną machinę PainStation, czyli mechanizm, którego zdjęcia obiegły świat dobrych kilka lat temu. Idea jest bliska oryginalnemu Pongowi, acz obaj grający przez cały czas muszą trzymać dłonie na specjalnie wyznaczonych do tego, metalowych płytkach. Po co? Ano, gdy tracimy punkt, maszyna karze nas szokiem elektrycznym, oparzeniem, bądź uderzeniem gumowym paskiem. Hardcore! Krzyków przegranych ani wynoszonych na noszach ofiar nie widzieliśmy, więc zabawa jest chyba z gruntu niegroźna. Trudno jednak o lepszą motywację do zwycięstwa.

GOL na GC 2006: Pong.Mythos - ilustracja #7
Trójwymiarowy Pong o słusznej nazwie Borg 3D.

Poza wymienionymi, pongowych aparatów znalazło się na wystawie jeszcze od groma. Zobaczyć i włączyć można było klasyczną maszynę arcade z 1972, prymitywne konsole ATARI z czasów ordowiku, a również nieco bardziej współczesne, komercyjne już gry na PSX-ie czy PC. Uwagę zwracały również automaty oparte o diody, w których paletki oraz piłki reprezentowane były przez zapalające się i gasnące żaróweczki. Jedna z nich działała nawet w pełnym 3D – ból głowy gwarantowany. Warto też wspomnieć o Pongu, w którym paletką sterowaliśmy balansując na drewnianej desce i przechylając ją w odpowiednią stronę. Ach, ludzie ludziska, czegóż wy nie wymyślicie.

GOL na GC 2006: Pong.Mythos - ilustracja #8
Pong 360.

Pół godziny spędzone na Pong.mythos to dawka emocji i historii z zupełnie innej półki, niż przeczesywanie gigantycznych terenów targowych w poszukiwaniu gorących nowinek. Miła odskocznia, a przy tym rozrywka z najwyższej półki. Nie cieszyły się te oryginalne instalacje wielką popularnością, ale każdy z odwiedzających ani chybi zapamięta to doświadczenie na długo. Warto śledzić donosy ze strony organizatorów tej ekspozycji, a jeśli tylko nadarzy się okazja – załapać się na pokaz.

Krzysztof „Lordareon” Gonciarz