zobacz na gry-online.pl targi
gamescom 2017
22-26 sierpnia, Kolonia
newsy z gamescom gamescom facebook tvgry.pl na targach
Wiadomość gry na świecie 26 sierpnia 2006, 19:47

autor: Krzysztof Gonciarz

GOL na GC 2006: The Darkness

The Darkness to next-genowy projekt studia Stabreeze, autorów zaskakująco dobrego Chronicles of Rydzyk, ahm, Riddick. Oparty jest on, jak część czytelników niewątpliwie kojarzy, na komiksie firmy Top Cow, opowiadającym historię mafijnego chłopca od brudnej roboty, Jackie’ego Estacado.

The Darkness to next-genowy projekt studia Stabreeze, autorów zaskakująco dobrego Chronicles of Rydzyk, ahm, Riddick. Oparty jest on, jak część czytelników niewątpliwie kojarzy, na komiksie firmy Top Cow, opowiadającym historię mafijnego chłopca od brudnej roboty, Jackie’ego Estacado. Młodzian ten w wyniku pewnych fabularnych zawijasów opanowany zostaje przez tajemniczą, mroczną istotę (zwaną właśnie The Darkness), która uposaża go w cały szereg nadludzkich mocy i umiejętności. O tym, jak z niezłego komiksu zrobić niezłego FPS-a, posłuchać mogliśmy w ciemnym pokoiku w zamkniętej dla „cywili” części terenów targowych wynajętych przez Take 2, gdzie dwóch członków teamu developerskiego intensywnie przekonywało nas o wyjątkowości swych koncepcji.

GOL na GC 2006: The Darkness - ilustracja #1
Jackie Estacado, bad boy do wynajęcia.

W pierwszej kolejności pokazano nam poziom, na którym osaczony przez policję Jackie wykorzystuje swe mroczne talenty do odwrócenia sytuacji na swoją korzyść. Innymi słowy – masakruje wszystkich na swojej drodze. Od strony technicznej pomysł jest prosty: kiedy stoimy w świetle, ograniczeni jesteśmy do standardowych dla FPS-ów ruchów, rodzajów broni i poleceń. Jeśli natomiast wejdziemy w miejsce spowite mrokiem (bądź na przykład zniszczymy rozświetlające pomieszczenie żarówki czy inne dające światło punkty), bohater opętany zostanie przez mroczniejszą stronę swej osobowości, a my możemy używać atrakcji takich, jak mogące chwytać rozmaite przedmioty macki (działające podobnie jak half-life’owy grav gun), przyzywać stworzone z cienia pieski-darklingi (mające różne zastosowania, zależne od wybranego typu), czy też wpuścić morderczego węża w kanał wentylacyjny i przejmując nad nim kontrolę zabić czyhających po drugiej stronie przeciwników. Możliwości są niby spore, ale tak naprawdę jest to tylko dorzucenie do dość standardowej formuły shootera kilku nowych skillów, czyli tak naprawdę żadna rewolucja. Walka, która nastąpiła w późniejszej części poziomu, nie była niczym specjalnie szokującym. Miło jest widzieć bohatera posługującego się niekonwencjonalnymi zagrywkami i wyraźnie przewyższającego sprawnością zwykłych śmiertelników, ale hej, w świecie gier trzeba czegoś więcej, by nam zaimponować. A tu z polotem bywało różnie.

Drugi zaprezentowany nam poziom, będący na żywo renderowanym intrem, to zupełnie inna para kaloszy. Szokująco dynamiczny pościg samochodowy, w którym przez większość czasu pasywnie siedzimy na tylnym siedzeniu i modlimy się o przeżycie, wwierca się głęboko w świadomość i pozostawia widzów z błagalną prośbą o więcej. Szkoda, że tak nie będzie wyglądał gameplay.

GOL na GC 2006: The Darkness - ilustracja #2
Mackami podniesiesz nawet radiowóz.

The Darkness pozostaje dość sztampową grą FPP, w której znajdziemy jakieś tam pseudo-innowacyjne pomysły, ale w obliczu tak wysoko postawionej przez konkurencję poprzeczki raczej ciężko o rozpływanie się nad jej potencjalną jakością. Ciekawym feature’em na pewno będzie zawarta w grze telewizja – takie jakby radio z GTA, ale posunięte o krok dalej. Każdy telewizor w świecie gry będziemy mogli włączyć i obejrzeć jakiś program. W ramówce znajdziemy ponoć sporo ciekawego stuffu z domeny publicznej, takiego jak pełne odcinki Popeye’a czy prehistoryczny horror Nosferatu z 1922 roku. Fajny bajer, ale żadna to programistyczna rewelacja, raczej sprytny sposób na wykorzystanie przepastnego nośnika, zwłaszcza tego w wersji na PS3. Konkludując więc, The Darkness nie zrobiło na nas jakiegoś specjalnego wrażenia. Ot, taki tam FPP. Gra na teraz, nie aspirująca chyba do miana shootera następnej generacji. No chyba, że ładna grafika i ograniczony GUI to dla kogoś wystarczające kwalifikacje do tego zaszczytnego tytułu.

Krzysztof „Lordareon” Gonciarz